
...w poszukiwaniu bieszczadzkich aniołów...
Kto by przypuszczał, że Bieszczady przywitają nas tak pięknym słońcem w... listopadzie???
Zaopatrzeni w prowiant, aparaty fotograficzne i dobre humory wyruszaliśmy na szlaki w poszukiwaniu ulotnych, zielonych aniołów. Próżno ich było szukać na Połoninie Wetlińskiej- listopadowa mgła i przenikliwy wiatr na szczytach Smereku i Roha przypominały nam o zbliżającej się zimie...
Wieczory upływały nam wiśniówkowo przy akompaniamencie gitary i cieple kominka. Nasze poszukiwania bieszczadzkich aniołów zakończyły się sukcesem!
Choć mało rozmowne- bo drewniane- czuwać teraz będą nad naszym prawdziwym aniołkiem, tym w Kasinym brzuszku....
...Brakowało nam Ciebie, Kasiu...
zdjęcia z wyjazdu...












